czwartek, 30 maja 2019

Coś na początek. Poznamy się?

Cóż... Zacznę od przedstawienia się. Mam na imię Daria mam 27 lat i aktualnie jestem w 3 miesiącu ciąży.
Blog będzie o życiu. Będę pisać o swoich przemyśleniach oraz trudnościach natomiast myślę, że nie tylko ja się będę zmagać z tym o czym będę mówić.
Mam też ogromna nadzieję, że będziecie mnie wspierać i duuuuzo komentować. Nigdy też jakoś dobrze chyba nie szło mi pisanie ale postaram się :)
Dobra co do przedstawiania... Abyście trochę lepiej poznali moja osobę to zmagam się z moimi emocjami. Jestem w 3 miesiącu ciąży lecz nie są to hormony ciążowe. Dokładnie te 3 miesiące temu rozstałam się z narzeczonym, z którym byłam ponad 4 lata lecz mieliśmy bardzo dużo rozstan. Nasze ostatnie rozstania starałam się przetrwać i gdy wychodziłam na prostą ten skurczybyk zawsze sobie musiał o mnie przypomniec. Myślę, że duża rolę powrotów odgrywały właśnie moje emocje, z którymi nie umiałam sobie poradzić. On przepraszal ja wracałam bo po czasie wiadomo już myślałam, że jednak nie było tak źle że przesądzalam i przecież jest dobrym człowiekiem. Owszem był dobry ale uzależnil mnie bardzo od siebie. Zwykle to ja prosiłam o jego czas i uwagę. A gdy po raz kolejny nie wrócił po imprezie do domu ogarniała mnie wściekłość, że znowu dałam się nabrać. Więc skoro nie potrafiłam odejść od niego i nie wracać za każdym razem (przecież można do kogoś raz wrócić albo dwa ale 50razy?) to postanowiłam przekroczyć pewna granice, której nie da się cofnąć mianowicie - ciąża. Nie nie z nim oczywiście... I tak też myśląc chwilą i tymi emocjami stało się. Więc wróciłam do rodziców aby pomogli mi przy dziecku gdy się urodzi i aby dziecko wychowywalo się w rodzinie... I to chyba tyle z moich dobrych decyzji bo cała reszta była średnio przemyślana... Myślałam, także ze sam poród jest najgorszy skoro na kobiety w ciąży mówi się "w szczególnym stanie, błogosławionym" a i jeszcze "ciąża to nie choroba". Ale kiedy przez dwa miesiące nie możesz za bardzo jeść bo non stop jest ci nie dobrze to jak to się ma do choroby gruby żołądkowej, która trwa zaledwie 3 dni!? No ale dobrze dobrze... Z dziecka trzeba się cieszyć i to przejść (mam nadzieję że dam radę! 😋). No i teraz kolejna kwestia... Obecny chłopak. Ucieszył się z ciąży i ja też się cieszyłam z ciąży, z tego, że go mam i jest taki dobry (bo znałam go już wcześniej). Ale teraz gdy dopadły mnie emocje rozstania już nie jest tak kolorowo. Staram się dać radę ale mam dość obecnej sytuacji. I niestety przez to odtracam ojca dziecka ale w tej chwili nie potrafię inaczej i nie wiem czy chce z nim być.
Jeśli mieliście podobne sytuację lub jesteście w takiej lub macie swoja to proszę podzielcie się. Myślę że nawzajem sobie pomożemy bo przecież... Nie jesteśmy sami na świecie :)